04
mar
10

Bramini przyszłości

Futurystyczna wizja Indii w „Rzece bogów” Iana McDonalda odświeżająco rozgrywa motywy znane z fantastyki i cyberpunku

Mogłoby się zdawać, że miejsce takie jak Indie – z całym swoim bogactwem i kolory­tem: hinduskim mistycyzmem, kulturowym tyglem, ścieraniem się tradycji z nowocze­snością – stanowi dla pisarzy fanta­stycznych idealny temat. A jednak tak nie jest. Literatura SF niechętnie opuszcza Europę czy Stany Zjedno­czone (wyjątek robiąc może dla Japo­nii) i choćby dlatego proza McDonalda wydaje się oryginalna. Wędrówki na inne kontytenty zdarzają się temu twórcy zresztą nie po raz pierw­szy: wydana u nas kilka lat temu „Chaga” dzieje się w Afryce, a wie­lokrotnie nagradzana powieść „Brasyl” w Ameryce Południowej.

„Rzeka bogów” – wielowątkowa, fascynują­ca podróż do Indii przyszłości – opowiada symultanicznie dzieje kilkunastu postaci: polityków, naukowców, członków służb spe­cjalnych, dziennikarzy, gangsterów i żyją­cych na marginesie przedstawicieli trzeciej płci. McDonald łączy ich losy w skompli­kowanej intrydze, której rozwiązanie może mieć znaczenie nie tylko dla Indii, ale też dla całej ludzkości. Całość – jak na tego rodzaju prozę przystało – rzucona jest na tło dynamicznych przemian politycznych i spo­łecznych oraz nadciągającego w sposób nieunikniony konfliktu zbrojnego. Ale rzecz nie tylko w dopracowanej narracji – „Rzeka bogów” jest ciekawa również od strony technologicznej i naukowej. Być może pomysły w niej zawarte nie są szczególnie oryginalne, ale nabierają często nowego znaczenia, osadzone na orientalnym gruncie. Mamy więc przede wszystkim wysoko rozwiniętą inżynierię genetyczną oraz nanotechnologię i robotykę, dzięki którym możliwe jest tworzenie braminów (nazwa najwyższej kasty) – czyli ludzi dosko­nałych, obdarzonych wielką inteligencją, nieobciążonych zaś żadnymi chorobami. Mieć dziecko bramina to marzenie każdej rodziny, ale możliwe do realizacji tylko dla najbogatszych. Pisarz na nowo definiuje również trzecią płeć. To już nie hidźra, tylko neutko – zmodyfikowani ludzie, pozbawieni seksualnej tożsamości, umiejący sterować odczuciami za pomocą umieszczonych w ciele interfejsów.

W tej wizji kryje się przestroga. Pędzący jak meteor postęp techniczny łatwo może się wyrwać spod kontroli i stać się zagrożeniem dla ludzi. W „Rzece bogów” wróg objawia się pod postacią wyso­ko rozwiniętej sztucznej inteligencji. Pozbawione uczuć i emocji samowy­starczalne programy, które do swoje­go funkcjonowania nie potrzebu­ją człowieka, bezwzględnie dążą do przejęcia władzy. Padają tu fundamentalne pytania: Czy możemy pozwolić technologii dominować nad naszym życiem? Jaki jest sens wiary w wynalazki, które rzekomo mają nam pomóc uczynić życie lepszym? A może w rzeczywistości czynią nas one coraz słab­szymi, niezdolnymi do samodzielnego życia? Gdzie leży granica, za którą – zamiast zyski­wać wolność – zaczynamy ją tracić?

Literacko „Rzeka bogów” plasuje się gdzieś między cyberpunkiem a klasycznym science fiction. Pojawiają się tu liczne tropy i na­wiązania choćby do „Neuromancera” Wil­liama Gibsona, japońskiej mangi „Ghost in the Shell” i słynnej powieści Philipa K. Dicka „Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?”. Gdyby indyjski przemysł filmowy zapragnął mieć w swoim dorobku dzieło na miarę „Matriksa” braci Wachowskich, to któryś z reżyserów powinien podjąć się adaptacji „Rzeki bogów” Iana McDonal­da, choć rzecz to niełatwa w konsumpcji – wymaga od czytelnika skupienia, uwagi i cierpliwości. Gdy wejść na dobre w jej świat, urzeka epickim rozmachem i bogac­twem autorskiej wyobraźni.

Tekst opublikowany w dodatku “Kultura” do “Dziennika Gazety Prawnej” z dnia 26 lutego 2010 r.


0 Odpowiedzi do “Bramini przyszłości”



  1. Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


RSS NOKTOWOOD – NOWA STRONA

  • Dubstepowe szanty
    Jakoś nie mogę się zabrać za podsumowanie poprzedniego roku. Na przygotowanie zestawienia najlepszych płyt, filmów, książek 2011 r. potrzeba jednak trochę czasu. Ale zdecydowanie mogę dać upust swojej złośliwości wylewając nieco żółci na zdecydowanie najgorszą i chyba najbardziej kuriozalną płytę 2011 r.  Już poprzednia płyta Korna była dowodem na to, że pan […]
    noktowizor
  • Chleb na zakwasie czyli prawdziwa inauguracja działu KUCHNIA
    W ramach reanimacji, reaktywacji, rewitalizacji i innych wyrazów zaczynających się na „re…”, a dotyczących tego bloga postanowilem zainagurować dział KUCHNIA. Co prawda jest już jeden wpis „Poczuć się jak Don Draper” (przepis na drink Old Fashioned) opatrzony tą kategorią, ale nie powstawał on z myślą o tym, że będzie z tego […]
    noktowizor
  • Mistyczna fantastyka
    Ian McDonald jak żaden inny twórca fantastyki lubi podróżować, umieszając akcję swoich powieści w częściach świata odległych od zachodnich cywilizacji. „Dni Cyberabadu” to zbiór opowiadań, których akcja rozgrywa się w Indiach z 2047 r. (podobnie jak „Rzeka Bogów” tegoż autora, wydana przez MAG w 2010 r.). Natomiast „Dom Derwiszy […]
    noktowizor
  • Formularz kontaktowy 1
    noktowizor
  • Late Berlin calling
    Ten wpis powinen był ukazać się tutaj prawie dwa miesiące temu. Nie udało się. Wielkie zmiany zaszły ostatnio w moim życiu, głowy i czasu do tego nie miałem. Powiem krótko – zmieniłem pracę. Coś więcej? Nie teraz. Przyjdzie na to czas. Pretekstem mojego wyjazdu do Berlina był koncert zespołu Primus. Owszem kapela podczas swojej trasy odwiedziła także i […]
    noktowizor
  • Żaglem i wiosłem czyli urlop na Mazurach
    Na Mazurach nie było mnie jakieś 8 lat. Gosia nigdy wcześniej tam nie była. Bardzo więc cieszyłem się na tegoroczny wyjazd – 2 tygodnie, z czego jeden na żaglówce – po północnych jeziorach, a drugi w kajaku – spływ rzeką Krutynią. Tak, żeby poczuć Mazury na całego! Trzeba przyznać,  że urlop udał nam się znakomicie. Pogoda była całkiem przy […]
    noktowizor
  • W krainie magii i absurdu
    Chyba się nie mylę twierdząc, że przeciętny Europejczyk ma wiele stereotypowych wyobrażeń związanych z Indiami. To dla niego kraj tajemniczy i egzotyczny, w którym trudno byłoby mu żyć. Książka Maximum City. Bombaj tych stereotypów nie burzy, a wręcz przeciwnie – w wielu przypadkach może je wzmocnić. Dziennikarz Suketu Mehta wyemigrował z Indii jako nastolat […]
    noktowizor
  • Mutujący truciciel strikes again
    Żeby nie było żadnej afery to może wyjaśnię parę faktów związanych z tym co ów wpis zawierać będzie. Na co naraża się czytelnik owego bloga zagłębiając się w dalszą lekturę. Mój warzywno-ironiczny wpis bynajmniej nie ma na celu szydzenia z ofiar dziwnej choroby, która zabrała z tego świata już ponad 20 osób. To do czego piję to swoista panika, dziwaczna ... […]
    noktowizor
  • Fotograficzna wojna
    Reklama kanadyjskiego sklepu fotograficznego The Camera Store z Calgary zatytułowana „The Battle at F-Stop” to nowy hit na YouTube i kolejny przykład na to, że budżet wcale nie jest najważniejszy. Co my tu mamy? Kilku pracowników sklepu, kamera (zapewne został do tego użyty któryś z aparatów sprzedawanych w Camera Store), scenariusz oparty na pro […]
    noktowizor
  • Smutny koniec Wallandera
    Wolałbym, żeby książka „Niespokojny człowiek” nigdy nie powstała. Wolałbym, żeby historia szwedzkiego policjanta Kurta Wallandera pozostała niedokończona, zawieszona gdzieś w próżni… Niestety stało się inaczej. Mimo, że przez jakiś czas Henning Mankell zarzekał się, że „Zapora” to ostatnia część perypetii jego bohatera, dla wiel […]
    noktowizor

STATS

  • 21,501 kliknięć

Najczęsciej klikane

  • Brak

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.