Wytrawne kino rozrywkowe

plakat filmowy

Zapomniałem napisać, że byliśmy na nowym Batmanie. To znaczy na “Mrocznym Rycerzu”. Ciężko się chodzi na takie filmy co to już praktycznie każdy widział, niektórzy po 17 razy i generalnie nie słyszy się negatywnych opinii. To bardzo mocno zaostrza apetyt i zazwyczaj taka sytuacja owocuje rozczarowaniem… Całe szczęście nie tym razem.

Nie jestem wielkim fanem gatunku, więc orientacji zbyt wielkiej nie mam. Jeśli chodzi o filmowe odsłony Batmana zatrzymałem się gdzieś na etapie “Batmana i Robina”. Pierwszej potyczki z “człowiekiem nietoperzem” w wykonaniu Christophera Nolana nie widziałem. Ale chętnie obejrzę.

Bo “Mroczny rycerz” wybitnym filmem nie jest. Arcydziełem też nie. Na pewno można o nim powiedzieć, że jest to bardzo dobre kino rozrywkowe. Dodałbym nawet określenie “wytrawne”. To co najbardziej mi się podobało to fakt, że nie ma tu praktycznie bohaterów złych i dobrych. Są tylko bardziej źli i bardziej dobrzy. Nie ma klasycznego podziału na czerń i biel. Sporo szarości. Sporo tu rozważań z pogranicza filozofii aczkolwiek często są one przydługawe, nieco naciągane. Spokojnie bym jedną trzecią wyciął.

Tak czy siak reżyserowi udało się zgrabnie połączyć komiksową stylistykę i nieco poważniejszą tematykę. Przed filmem obawiałem się mimo wszystko, że może wyjść z tego kicz.

No i Heath Ledger. Tragicznie zmarły niedługo po zakończeniu zdjęć do “Mrocznego Rycerza”. Jego rola owiana jest już niemalże legendą. Ale chyba zasłużenie. Bo stanął na wysokości zadania. Porównywanie go do Jacka Nicholsona uważam nie na miejscu. Tamten Joker był świetny, ale mimo wszystko bardziej nierealny, sztuczny i komiksowy. Ledger stworzył postać, która jest przerażająca, brudna i prawdziwa…

Dodaj komentarz