Mankell mistrzem jest i basta!

Po przeczytaniu pierwszych dwóch książek Henninga Mankella, z Kurtem Wallanderem w roli głównej (a były to “Morderca bez twarzy” i “O krok” – wiem, że nie czytam ich po kolei) wiedziałem, że mam do czynienia z wysokiej klasy literaturą kryminalną… Niedawno przeczytałem “Piątą kobietę”, obecnie kończę “Mężczyznę, który się uśmiechał”. Krótko – to nie jest wysokiej klasy literatura kryminalna. To jest wysokiej klasy LITERATURA! W dziedzinie powieści kryminalnych Szwed nie ma sobie równych. Cała amerykańska śmietanka thrillerowo-kryminalna (wszystkie te Cobeny, Cusslery, Follsomy etc.) powinna przyjechać do Szwecji i błagać na kolanach, żeby Mankell pozwolił im sprzątać, przynosić ręczniki, podawać drinki, robić zakupy – służyć. Za darmo!

Nikt nie ma takiego klimatu w swoich historiach. Nikt nie stworzył takiej postaci jak Kurt Wallander. Policjanta, który nie jest zajebistym figo-fago, który ma dostęp do największych zdobyczy techniki, jest uwikłany w międzynarodowe spiski… Ale jest za to wspaniałym człowiekiem, z którym bardzo łatwo się utożsamić. Rzadko spotyka się w literaturze postaci tak wyraziste, tak prawdziwe, tak realne. Wallandera można poznać nie tylko podczas rozwiązywania kryminalnych zagadek. Czytając prozę Mankella śledzimy tak naprawdę jego życie – z trudną do zniesienia codziennością, problemami, zmartwieniami, pragnieniami, namiętnościami… Wallander “odsłania” się u Mankella w całości. Nie ma w nim ściemy. On taki jest, on nie udaje. Do tego wszystkiego niesamowity klimat prowincjonalnej Szwecji. Na pewno będę chciał kiedyś się tam wybrać, zobaczyć Ystad, w którym żyje Kurt Wallander. Momentami duszny, ciężki i przygnębiający. I tak naprawdę najistotniejszy nie jest w tych historiach wątek kryminalny (żeby nie było – Mankell gmatwa tak umiejętnie, że prawie zawsze do końca nie wiadomo kto, dlaczego i kiedy). To przede wszystkim opowieści o kryzysie człowieka, którego przytłacza zmeniająca się rzeczywistość, który nie może pogodzić się z eskalacją przemocy, wzrostem przestępczości, który ma problemy z alkoholem, córką, ojcem, byłą żoną.

Po tych 4 powieściach (w kolejce czekają kolejne – “Psy z Rygi” i “Zapora”) z czystym sumieniem mogę powiedzieć: Cykl o Kurcie Wallanderze jest arcydziełem literatury kryminalnej. Jest arcydziełem literackim!

Jedna odpowiedź do “Mankell mistrzem jest i basta!”

  1. Emer Powiedział/a:

    Zgadzam się w 100% czytanie Mankella przeplatam jeszcze Krajewskim.

Leave a Reply