Michel “Miśq” Houellebecq

Od wczoraj Michel Houellebecq jest w Polsce. Przyleciał na zaproszenie swojego polskiego wydawcy – W.A.B. “Dziennik” ma patronat medialny nad tą wizytą, co oznacza mniej więcej tyle, że za tydzień wszyscy będziemy mieli już dość tego pana… Mi przypadło w udziale koordynowanie strony fotograficznej tego wydarzenia. A tu oczekiwania są cały czas ogromne. Super zdjęcia, które pokażą niemalże każdą minutę pobytu pisarza w kraju nad Wisłą. Houellebecq wstaje rano, w szlafroczku i pije kawę w hotelowym pokoju – cyk! zdjęcie, Houellebecq ogląda mecz Polska – Niemcy – cyk! zdjęcie. Houellebecq je kajzerki na śniadanie i smaruje je polską osełką – cyk! zdjęcie… A tak się nie da…

Trzy dni zajęło mi przygotowanie się do tego. Warszawa, Kraków, Wrocław. Plany spotkań, wywiady, debaty etc. Wszędzie muszą być obecni fotoreporterzy. Całe szczęście ludzie z wydawnictwa, którzy to koordynują okazali się super pomocni! Wielkie dzięki dla nich! Na razie jakoś to idzie. Obawiałem się, że może być znacznie gorzej. Houellebecq jest dziwakiem, ekscentrykiem, więc równie dobrze mógł przepędzić fotografa nie dając mu nawet jednego zdjęcia zrobić. Tak nie jest.

Jednym wszystkich najpierw zaskoczył, a teraz zaczyna śmieszyć. Na lotnisku pojawił się w szarej, ciepłej, obitej futerkiem kurtce. Takiego “misia” miał. Jakby w Polsce miało być strasznie zimno. Ok. Może tak sobie założył na samym początku. Ale u nas jest ciepło, upał. Ludzie chodzą w krótkim rękawku, krótkich spodenkach, spódniczkach etc. Więc pewnie się przebierze… Gdzie tam! Cały czas w niej chodzi. Twardziel! Był tak ubrany na wywiadzie wczoraj, rozmowie z telewizją dzisiaj, debacie Dziennika w Collegium Civitas. Cały czas niezmiennie w tym samy ciepłym wdzianku… Ciekaw jestem czy jutro też będzie je miał na sobie? A może on w tym śpi? Zobaczymy go takiego jak na tym zdjęciu, które tu dałem?

Image courtesy Orion Books

Leave a Reply