Indiana Jones i czaszka z supermarketu

Indiana Jones, jedna z pierwszych, obok Gwiezdnych Wojen, amerykańskich superprodukcji, którą miałem okazję widzieć jako srajtek kilkanaście lat temu. Z wypiekami na twarzy patrzyło się jak Henry Jones rozwiązuje zagadki, pokonuje kolejne przeszkody… To było coś. Przeżycie, którego nikt mi nie zabierze, którego nie przebije teraz żaden film. Nie te czasy.

Do kina na najnowszego Indy’ego poszliśmy za namową teścia. Zadzwonił i spytał czy mamy ochotę się przejść. Czemu nie?

Henry Jones tym razem szuka kryształowej czaszki, a potem postanawia ją odstawić na miejsce. Do mitycznego miasta Eldorado, które według jednych nie istnieje i nie istniało, według innych nie istnieje, ale istniało, a jeszcze inni twierdzą, że istniało i istnieje nadal. Po piętach depcze mu seksowna Ukrainka, prawa bądź lewa ręka (a może podnóżek) Stalina razem z całym stadem rosyjskich żołnierzyków i troszkę mniejszym stadem agentów KGB.

Ciężko powiedzieć co sądzę o tym filmie. Nie pojawia się tu nic nowego, wszystko tak jak było. Choć może z mniejszym polotem. Mniej w tym wszystkim emocji, tajemnic. Raczej 2 godzinna rozrywkowa jazda. Tu strzelam, tam kopię, tu skaczę na linie. Przez większość filmu odnosiłem wrażenie, że oglądam na wielkim ekranie grę komputerową. Były wstawki fabularne. Po przejściu kolejnego etapu i zapisaniu punktu kontrolnego mogłem popatrzeć na rozmaite scenki z udziałem bohaterów. Tytułowa czaszka pozostaje dla mnie zagadką. W wielu ujęciach wyglądała dość dziwacznie – miałem jednoznaczne skojarzenie. Kawałek przeźroczystego plastyku wypchany w środku folią. Może to zboczenie spowodowane mym uwielbieniem dla Marka Piestraka i jego “Klątwy Doliny Węży”, a może rzeczywiście tak było?

Czasami się zastanawiałem też czy nie jest tak, że panowie postanowili wreszcie zrobić tą czwartą część, a że scenariusz nie do końca był dopracowany, skończony to pozwolili sobie na improwizację. Chcieli się zabawić i chyba ta zabawa była naprawdę przednia. Ale czy powstał odcinek cyklu, który może godnie stać obok pozostałej trójki? Czy jest to tylko suplement w postaci gry video dla dużych chłopców?

Duży plus dla Harrisona F. Trzyma się chłop świetnie. Daje radę!!!

INDIANA JONES I KRÓLESTWO KRYSZTAŁOWEJ CZASZKI

Dodaj komentarz